moja mała tajemnica

11:40 AM

 Wiele osób zadaje mi ostatnio pytania, dlaczego wyglądam tak a nie inaczej. Cóż, po prostu mi się tak podoba, mam swoje powody. Śmieszą mnie pytania o operacje plastyczne, nie kochani, mam 16 lat i nawet nie byłoby mnie stać. Poza tym lubię swój wygląd i gdybym miała taką opcje to nie wiedziałabym na co się zdecydować.

 Jednak nie ukrywam tego, że nie jest to mój całkowicie naturalny wygląd. Długo nad nim pracowałam, tak aby w końcu się sobie podobać i nie mieć zastrzeżeń. Jako dziecko miałam naprawdę dużo pretensji do swojego wyglądu.

 Jak to się zaczęło? Cóż, byłam małą, słodką Mimi, która chodziła do podstawówki. Nie zwracałam wtedy większej uwagi na to jak wyglądam, wtedy liczyła się dla mnie tylko moda, co z resztą do teraz pozostało moją pasją. Pomimo wszystko nie byłam szczęśliwym dzieckiem, miałam dwie "przyjaciółki", które tak naprawdę trzymały się ze mną tylko po to aby mieć się na kim wyżywać i bloga gdzie spisywałam swoje spostrzeżenia i myśli.

 Często wracałam do domu i wypłakiwałam się w poduszkę. Wtedy nie rozumiałam tego wszystkiego, szukałam winy w sobie, starałam się być jeszcze milsza, myślałam, że wtedy mnie docenią. Jak nie trudno się domyślić za wiele to nie dawało. Nie miałam nikogo kto stanąłby wtedy po mojej stronie, byłam cicha, nieśmiała, nie grzeszyłam urodą, a na dodatek moje "przyjaciółki" rozgadywały na mój temat plotki.

 Pewnego razu, kiedy jedna z nich szarpała mnie za włosy, zapytałam się jej przez łzy czemu mi to robią. Odpowiedziała "bo jesteś paskudna i masz takie brzydkie małe oczy". Zabolało, bardzo. Byłam wtedy tylko małym dzieckiem, bardzo wzięłam to do siebie. Było mi strasznie przykro, że musiałam tak cierpieć za to jak wyglądam, uwierzyłam w te słowa. Właściwie były prawdziwe, nie byłam ładnym dzieckiem. Tak wyglądałam w tym okresie:

2008 r


 W tamtym czasie moje oczy stały się moim największym kompleksem, właściwie moja cała twarz wydawała mi się jedna wielką porażką. Na szczęście mam dosyć dziwny tok myślenia. Uznałam wtedy, że się zmienię, że nie zamierzam tego akceptować. To brzmi głupio, bo niby jak można zmienić rysy twarzy samą wolą? Ciężko nad tym pracowałam, to nie były same marzenia. Chciałam przez to udowodnić, że nie mają racji, że jestem coś warta.

 Pierwsze co zrobiłam (i było to głupie) to przestałam nosić okulary, to bardzo moce minusy, które same w sobie mi zmniejszały oczy, aczkolwiek bez nich jestem ślepa. Poza tym nauczyłam się szeeeroko otwierać oczy, ciągle pamiętałam o tym aby je wytrzeszczać, co musiało wyglądać zabawnie. Jednak powieki mi się od tego ładnie rozciągnęły i aktualnie moje normalnie otwarte oczy są mocno rozszerzone. No i zaczęłam się uczyć malować już w podstawówce, dzięki temu szybko nabrałam wprawy.

 Zaraz po skończeniu podstawówki poleciałam do fryzjera. Poprosiłam o platynowy blond na włosach. Dowiedziałam się wtedy, że moich włosów nie da się rozjaśnić bo... są za ciemne. Nalegałam i była to najlepsza decyzja w moim życiu. W moim naturalnym kolorze, moja oliwkowa skóra wyglądała nieciekawie, a ja brzydko, jak trup. Tylko zmieniłam kolor włosów, a zmiana była ogromna.

2010 r


 Kolejna zmiana wymagała ode mnie troszkę więcej bólu. Otóż po usilnych błaganiach rodziców, zgodzili się na dosyć kosztowną rzecz. Licówki. Aktualnie nie wyobrażam sobie siebie bez nich. Miałam wcześniej bardzo krzywe i nierówne zęby z diastemami. Zanim nie przecierpiałam tych kilku godzin u dentysty, to absolutnie nigdy się nie uśmiechałam, za bardzo się ich wstydziłam. To był kolejny dowód, który przekonał mnie do tego, że na wszystko da się poradzić.

 Wtedy dopiero stawałam się popularna w internecie, wytykano mi każdą moją wadę, naprawdę każdą. Jednak byłam już na tyle zahartowana, że nie robiło mi to już nic. Oprócz krytyki słyszałam też bardzo miłe słowa, co mnie bardzo motywowało. Po pewnym czasie zaczęłam unikać słońca, całkowicie, doszłam do wniosku, że bladzi ludzie są piękni i do teraz utrzymuje to stanowisko.

 Kolejnym etapem było zaznajomienie się z takimi stylami jak gyaru czy ulzzang. Kiedy tylko je zobaczyłam wiedziałam w jakim kierunku powinnam iść. Rodzice kupili mi moje pierwsze soczewki i doklejane rzęsy, a ja przesiadywałam w swoim pokoiku ucząc się coraz ładniej malować i udoskonalać to co już umiałam. To były moje skromne początki w całkowitym zmienieniu wizerunku i miłości do wszystkiego co nienaturalne.

2011 r

 Jednak nadal nie lubiłam kształtu mojej twarzy, pomimo wszystko, on się nadal nie zmienił. Wtedy gapiąc się w lustro doszłam do zaskakującego wniosku. Przecież my mamy w swoich twarzach same mięśnie, potrafimy nimi poruszać. Tak nauczyłam się poruszać noskiem, który wcześniej wydawał mi się za duży i nawet podbródkiem, który był dosyć... kanciasty.

 Z każdym dniem udowadniam, że moja była "przyjaciółka" nie miała racji. Cieszę się jak idiotka kiedy słyszę, że mam śliczne duże oczy (które z resztą są sztuczne, ale są efektem mojej pracy), albo, że wyglądam jak laleczka. Ciągle we mnie jest ta mała dziewczynka, która płakała po nocach przez to, że przez wygląd nie może być szczęśliwa. Ta sama dziewczynka, która uznała, że to zmieni. Jak widać, udało mi się.

 Aktualnie skupiam się na moich włosach, właściwie już są piękne, lśniące i zdrowe. Jak nie trudno zauważyć, moja definicja piękna nie jest jednoznacznie określona jednym konkretnym ideałem. To zbiór cech, które w połączeniu sprawiają, że ktoś wydaje nam się zaskakująco śliczny.

 Jednak nadal nie jestem z natury ładna, a jeszcze bardziej przybija mnie fakt mieszkania z kimś tak nieprzeciętnie przepięknym jak Tafii. Z drugiej strony już się tym nie przejmuje. Mój wygląd to sprawa drugiego planu, mam charakter. Nawet bez tego ile udało mi się osiągnąć byłabym taka sama jak jestem teraz. Jestem warta dużo więcej niż tapeta na mojej twarzy. Ludzie lubią mnie za to jaka jestem, nie za to jak wyglądam.

 Pamiętajcie by nigdy się nie poddawać. Nie zależnie od tego jak bardzo nierealny jest wasz cel. Ciężka praca i upór potrafią zdziałać naprawdę wiele. W życiu nic nie jest nam z góry narzucone, wszystko da się zmienić, nawet o 180 stropni.

You Might Also Like

41 komentarze

  1. Omo...Jaki cudny wpis!<3
    Naprawdę się zmieniłaś i gratuluję Ci tyle siły i wytrwałości. XD Sama pamiętam siebie małą grubszą w dziwnych okularach wielkim czołem długim warkoczem brakiem grzywki niepomalowaną...BRRRRRR TT
    U Ciebie ta metamorfoza wyszła wprost Idealnie!<3 Myślałam, że jesteś też naturalną blondynką z rodzicami azjatami. xDD Serio. xD

    ReplyDelete
  2. Gdyby na świecie nie było tych dwóch "przyjaciółek" byłabyś zupełnie inną osobą, zgadza się?

    Nie rozumiem w jakim celu nauczyłaś się poruszać podbródkiem i nosem. :D Wytłumaczysz mi to?

    Ja nie cierpię mojego nosa. Nie posiada żadnego kształtu. To tylko "coś" na środku mojej twarzy.

    Widzę pewne podobieństwo pomiędzy twoją twarzą z dzieciństwa, a moją obecną. Moja twarz jest okrągła. Poza tym mam bardzo dziecinne rysy twarzy. Na dodatek nie maluję się zupełnie. Z kilku powodów. Nawet kolor oczu mamy podobny - jasny (jakiś szaro-zielono-niebieski) z ciemną obwódką.

    Dziwię się twoim rodzicom. Moi nigdy nie pozwoliliby mi na takie rzeczy jak soczewki czy sztuczne rzęsy. Mama jasno dała mi do zrozumienia że na koloryzację włosów muszę poczekać do osiemnastki. Zresztą... Nie chcę ich farbować. Chce tylko wymienić sobie nos, i już. Taa... I już.

    Nosisz soczewki korekcyjne nacodzień czy okulary?

    Pokarzesz na video lub zdjęciach jak nadać nosowi (hahah, ale głupie słowo) ładny kształt makijażem?

    Pozdrawiam. ♥

    ReplyDelete
    Replies
    1. No, em, tylko tak jakby, no, em, skurczam mięśnie na nosku? xD Przez co robi się mniejszy, tak po prostu xD

      Delete
    2. Naprawdę?! OMG! xD
      Właśnie spróbowałam to zrobić i uznałam że wyglądam jak mops. :D

      Delete
  3. Gratuluje uporu :) Jak widać nie każda mocno umalowana dziewczyna jest pustym plastikiem, niektóre są poprostu zbyt wrażliwe żeby móc sobie pozwolić na bycie nieładną...

    ReplyDelete
  4. nienawidzę siebie , swojej twarzy i ogólnie. Jestem strasznie gruba i brzydka przez to uciekam się do ży...żyletek . Wstyd ,że się tnę , ale to jakoś w pewnym sensie mi pomaga.. Ty 'naprawdę' dajesz mi dużo motywacji by się nie poddawać , by walczyć o to co się chce naprawdę. Dziękuję Ci♥

    ReplyDelete
  5. Masz racje najważniejsze to się nie poddawać. Świetny post, bardzo motywujący i pomocny. Miło się czytało ^-^
    Dzięki Mimi ♥

    ReplyDelete
  6. A ja nadal płaczę z powodu swojego wyglądu.

    ReplyDelete
  7. Od trzymania szeroko otwartych oczu robią się one większe? o:

    ReplyDelete
  8. Mimi, mogłabys dodac wpis ze swoimi 'metamorfozami'? Jak sie zmieniałaś od podstawówki i w ogóle dalabyś dużo swoich zdjęć i opisała jak to było? Kocham przegladać czyjeś metamorfozy, nie wiem czemu XD

    Jesteś śliczna, a szczególnie zazdroszczę ci wagi. Mam lekką nadwagę oraz brak wiary w siebie...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sylwetka to nie problem. Żaden. :) Gorzej zmienić twarz.

      Delete
  9. teraz tak przeglądam twoje wszystkie wpisy i dziwi mnie, dlaczego większość usunęłaś? Uwielbiam czytać stare notki xd

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dokładnie, ja też uwielbiam je czytać. Szczególnie te o szkole...tak jakoś motywowały.

      Delete
    2. ja też je lubię :3

      Delete
    3. Mimi, to co napisałaś jest bardzo mądre i powiem ci że moje życie w podstawówce wyglądało tak samo jak twoje. Niestety u mnie agresja innych na mnie przerodziła się w moją agresję na innych jednakże nie aż taką dużą.
      Tak na prawdę moje zaznajomienie się z Azją oraz jej stylami zmotywowało mnie do tego aby jakoś się pozbierać i to wszystko "wymodelować" c:

      Delete
  10. Hej Mimi, od zawsze nienawidziłam swojej twarzy, a zwłaszcza nosa (jest ogromny!), twój wpis dał mi nadzieje, że mogę nad nim popracować. Mogłabyś napisać dokładnie jak "ćwiczyłaś" swoją twarz aby zmienić jej rysy?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Podpisuję się pod pytanie.

      Delete
    2. No wystarczy siedzieć przed lustrem i ćwiczyć :)

      Delete
    3. Polecam Face Yoga Method z youtube'a :)

      Delete
  11. ta notka jest lepsza od poprzednich:3
    zachowujesz się w niej normal. a w poprzednich za bardzo słodko, co do twego wieku ;)

    ReplyDelete
  12. jaka to tajemnica kiedy opowiadasz to na blogu?...

    ReplyDelete
  13. Niesamowite jak bardzo mobilizujesz ludzi do nie poddawania się. Sama miałam podobnie jak ty..wyśmiewana z powodu noszenia okularów, oczywiście urodą nie grzeszyłam i nadal jestem zdania, ze do tej pory nie grzeszę, ale to nie powód aby komuś wytykać błędy bo "ma duzy nos" albo "małe oczy". Nikt nie jest idealny, niestety.

    Jestes przykładem dla wielu nastolatek wręcz dla mnie. Pamiętam Cię jak wyglądałaś kilka lat temu, a teraz wyglądasz przepięknie (oczywiście nie sugeruje, ze wtedy wyglądałaś brzydko) jestes jak laleczka, nawet taka babeczka, na która chce się patrzeć i patrzeć, ale w twoim przypadku poznać. Sama gdybym miała okazje to bym do Ciebie przyjechała i Cię przytuliła, i zrobiła siare na całą Gdynie, ale co tam.

    Kiedyś przyjadę i nie dam Ci żyć.
    Całuję i pozdrawiam *:

    ReplyDelete
  14. Dziewczyno.Ja też lubię anime itp ale to już lekka przesada...
    Licówki? Naturalne zęby są o wiele zdrowsze i lepsze dla organizmu!Co ty robisz?
    Po co się tak zmieniasz? Byłaś bardzo ładną dziewczyną.Ja nie rozumiem tego!
    Wpadłaś w kompleksy przez jakieś zazdrosne idiotki.
    Upodobnianie się do postaci z anime moim skromnym zdaniem nie jest normalne.Może i założyłabym RAZ circle lenses ale tylko po żeby zobaczyć jak wyglądam.To jest straszne
    Zmieniasz się w lalkę.Postaw na lekką naturalność , okej?
    Nie obraź się na mnie.To moje zdanie
    Pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Osobiście rzygam naturalnością i jeśli ktoś chce sobie poprawić to i owo to why not? Wszystko jest dla ludzi. Licówki są świetnym rozwiązaniem dla brzydkich zębów, krzywych, mocno przebarwionych i z okropnymi szparami. I nie wiem skąd twierdzenie, że są niezdrowe, źle wpływają na organizm - istna bzdura. Nie oszukujmy się, Mimi wygląda teraz przecudnownie (chociaż tez nie uwazam, ze wyglądała wtedy źle), zapracowała na swój obecny wygląd i za to ją pochwalam, za wytrwałość i za to, co potrafiła w sobie zmienić, by czuć się lepiej, czuć sie piękną. I może to nie tyle upodabnianie się, co zwykła inspiracja postaciami anime czy laleczek. Takie jest moje zdanie ;)

      ~SnowLittleBitch

      Delete
  15. Dzieci są najokrutniejsze wbrew pozorom. Podziwiam Cię, że się nie poddajesz i wierzysz w siebie!

    ReplyDelete
  16. sama miałam taki problem z ,,przyjaciółeczkami'' przez całą podstawówkę, wmawiały mi ciągle że brzydka jestem i w ogóle. Też doszłam do wniosku, że trzeba parę rzeczy w moim wyglądzie poprawić i od razu poczułam się pewniej ;) Świetny jest ten wpis, pokazuje że każdy może się zmienić i ... czuć się pewnie będąc sobą, bez operacji plastycznych ale swoją ciężką pracą i siłą woli =^.^=

    ReplyDelete
  17. Wiele dziewczyn ma podobny problem do tego, który Ty miałaś, ale niewiele wie co mogłoby z tym zrobić. Sama osobiście byłam bardzo brzydka w podstawówce i gimnazjum, miałam nadwagę, właśnie małe oczy i tak dalej... I w sumie mamy bardzo podobną historię tylko niektórych rzeczy w moim ciele nie jestem w stanie już zmienić, jak na przykład blizny. Ale większość kompleksów udało mi się wyeliminować poprzez zmienę własnego ciała i nastawienia. Podziwiam Cię ponieważ wiem sama jak trudno przetrwać "brzydkiej" osobie i jak wiele pracy trzeba włożyć w siebie. Dollfie są również moją inspiracją, dlatego jeśli możesz się ze mną podzielić jakimiś spostrzeżeniami, może podpowiedziami co jeszcze mogłabym zrobić... pozostawiam mój email : angeldollfiedoll@gmail.com oraz facebook : Angela CatGirl
    będę wdzięczna za każdą pomoc.
    P.S. uwielbiam twoje filmiki na youtube :D zrób więcej tutoriali, błagam!!!!

    ReplyDelete
  18. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  19. już jako mała dziewczynka byłaś ładna :c

    ReplyDelete
  20. Byłaś, jesteś i zawsze będziesz urocza :3 Takie jest moje zdanie.

    ReplyDelete
  21. Czytam twojego bloga odkąd pisałaś o stardoll. Tak bardzo się zmieniłaś - zwłaszcza wizualnie :D

    ReplyDelete
  22. Niestety niewielu ludzi może się pochwalić naturalną pięknością :(

    ReplyDelete
  23. Również pamiętam cię jeszcze gdy StarDoll miało swe czasy świetności.
    I niezaprzeczalnie, zmiana pod względem wizualnym jest duża.

    Również chcę się zmienić i nie mam zamiaru akceptować swojego obecnego wyglądu i na siłę sobie wmawiać że tak jest dobrze i super, "pokochaj siebie" i inne, uważane za ambitne i pocieszające sentencje. Nienawidzę tego i podobne uczucia żywię do siebie pod względem wizualnym jak i wewnętrznym.

    ReplyDelete
  24. Aż się wzruszyłam :3 Czytam twojego bloga jedynie 3 lata, a dzięki tobie zakochałam się w lolita fashion. Gdy zobaczyłam 1 zdjęcie, myślałam że to jakaś twoja kuzynka czy coś xD

    ReplyDelete
  25. Sama wielokrotnie słyszałam od przypadkowych osób jaka jestem brzydka, a teraz dostaję niemal same komplementy. Najlepsze jest gdy osoba, które kiedyś Cię obrażała, teraz Cię nie poznaje lub nie może uwierzyć, że tak dobrze wyglądasz^^ Dla mnie piękno to piękno, nie ma znaczenia czy naturalne czy nie.

    ReplyDelete
  26. Hej. No więc.. cieszę się, że nie oceniam ludzi po pozorach. Dzięki temu poczytałam co piszesz i wyciągnęłam odpowiednie wnioski. Fajnie, że masz swój styl. :) I miło, iż sądzisz, że bladzi ludzie są piękni. Dla mnie to wiele daje, bo większości to się nie podoba, a sama bardzo lubię bladość. Cieszę się, że ktoś podziela moje zdanie. Kiedyś chciałam mieć ciemną karnację, ale urodziłam się z nienaturalnie białą. Teraz to akceptuje i nie pozwalam słonku tego zepsuć. Cóż, oczka masz całkowicie odmienione. Nie powiem Ci, że sztuczność jest zła.. ja uważam, iż sztuczność jest czasem mniej sztuczna, niż naturalność. W wyglądzie chodzi o to, aby przelać swoje wnętrze na jego stworzenie. Jeśli mamy coś, co nam się nie podoba, powinniśmy nauczyć się to korygować, aby czuć się lepiej. Ci się to udaje. Powiem szczerze, że nawet bez makijażu wyglądasz super. Widziałam zdjęcia na Twoim fanpage'u na fb. Cóż, no to chyba na tyle. Gorąco pozdrawiam. Fajnie byłoby kiedyś porozmawiać :)

    ReplyDelete
  27. Ten post jest dla mnie ważny. Dziękuję, Mimi.

    ReplyDelete
  28. Byłam w sumie w podobnej sytuacji do Twojej, ale ja cóż... potrafiłam "dać im w dupę" za to co mi robili. Nie zmienia to jednak całego bólu itp. Cóż, niezbyt miłe tematy ;/

    Mimo to, to całe odsunięcie się od wszystkich bardzo dużo mi dało. Zauważyłam tak naprawdę kim jestem, wcześniej było się tylko marionetką, którą inni mogli sobie bez obawy sterować ;/ Cóż, tak to chyba już jest.

    Twój post jest cudowny i idealnie pokazał jak można się zmienić... choć ta sprawa z wytrzeszczem mnie rozwaliła >u<

    Mam pytanie, kiedy dostałaś swoje pierwsze soczewki? :> Tak z ciekawości pytam ^^

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pierwsze soczewki dostałam mając 14 lat ^^

      Delete
    2. Dziękuję za odpowiedź! <3 Chcę akurat załatwić sobie pierwszą parę, ale muszę jeszcze uzgodnić kwestię okulisty i inne pierdoły ;c

      Delete
  29. Ładna byłaś (i jesteś), a twoje "przyjaciółki" raczej inteligencją nie grzeszyły :p Też mam małe oczy i noszę spore minusy, ale nikt nigdy mi tego nie wypominał. Jednak wiadomo, że im większe oczy tym lepiej, więc swoje powiększam makijażem.

    ReplyDelete