Nie zapominaj o tym kim jesteś

12:22 PM

 Hey friends, how are your holidays going? I hope you aren't bored, and even if you do, let me break it for a minute with this post, I'll also try to post more often. Right now, I'm at home with Usami and I'm laying on her bed, typing this post, actually it's her who motivated me to do it. Today I want to tell you something I was hiding deep in my heart. I know I'm not the only one who has a similar problem, so I wanted to share this wit you. And I hope that it'll reach other people who don't have problems like that, so they'll be able to understand it better.
 Hej kochani, jak wam mijają wakacje? Mam nadzieję, że się nie nudzicie, a jeśli tak to na chwilkę wam to przerwę na rzecz tej notki, postaram się nawet częściej dla was pisać. Ja w tej chwili jestem w domu u Usami i siedzę sobie na jej łóżku tworząc dla was tą notkę, w dużej mierze jest to jej zasługa, jest najlepsza w motywowaniu mnie do pisania. Dziś chciałam napisać wam o czymś co skrywałam w głębi serca. Wiem, że nie jestem jedyną osobą, która ma podobny problem więc chciałabym się tym z wami podzielić. A poza tym mam nadzieję, że trafię też do osób, które nie miały podobnego problemu, ale dzięki temu będzie im łatwiej to zrozumieć.

 I'm pretty sure that all of us felt society pressure at some point, telling us what to do or how should we look like. Surely you've heard the phrase "what will others think?!" and you cared about others' opinions about you. Trying to fit in... I mean, why? Every one of us is different, but at the same time, everyone feels the same. Why would you require other people to comfort to your norms if they don't do this to you? We should accept everyone as they are. You know why? Because that's who they ARE and they won't change for anybody, especially for you.
 Każdy z nas na pewno odczuł kiedyś presje społeczeństwa i tego jaki każdy z nas powinien być, zachowywać się czy wyglądać. Z pewnością kiedyś usłyszeliście słowa "co sobie ludzie pomyślą?!" i przejmowaliście się tym jaką opinię mają na wasz temat inne osoby. Dopasowanie się do oczekiwań innych ludzi, wciskanie na siłę w foremki, do których nie pasujemy... w sumie po co to? Każdy z nas jest inny, ale jednocześnie każdy z nas czuje tak samo. Dlaczego wymagasz od ludzi by byli tacy jak ty i się zmienili, skoro oni nie wymagają tego od Ciebie? Zaakceptujmy każdego takim jakim jest. Wiesz czemu? Bo on już taki JEST i nie zmieni się dla nikogo, tym bardziej dla Ciebie.

 Nobody knows you as good as you know yourself, right? Everyone is like that. Why shouldn't we let them be themselves? Would anyone be able to explain why do people say that "you're not yourself anymore" and "you're cheating yourself" when you got a plastic surgery or whatever?
 Nikt nie zna Ciebie tak dobrze jak sam siebie znasz, prawda? Wszyscy tak mają. Czemu nie pozwolimy być im takimi jacy są? Wytłumaczmy mi ktoś dlaczego kiedy ktoś robi sobie operację plastyczną czy to na wielki nos, szczękę, czy nawet na biust to mówi się "nie jest już sobą", "natury nie zmieni", "oszukuje sam/a siebie".


 Tell me, honestly, would you like to be labelled only by the way you look like? Feeling like you're only your bones, muscles and skin, so you're not yourself anymore if you change anything on the outside, because your memories and personality don't matter, You don't matter, the only thing that matters are your parents' genes that let you live on this planet as homo sapiens.
 Powiedzcie mi, ale tak szczerze, czy wy sami chcielibyście być klasyfikowani tylko na podstawie waszego wyglądu? Wy to tylko wasz szkielet, mięśnie, skóra, jak cokolwiek postanowicie w tym zmienić to już będziecie kim innym, na pewno nie sobą, bo twoje wspomnienia i charakter się nie liczą, Ty się nie liczysz. Liczą się geny jakie przekazali Ci rodzice abyś miał szanse na przeżycie na tej planecie i miał cechy świadczące o przynależności do homo sapiens, które rozwijały się przez tysiące lat ewolucji.

 Same thing with people who feel as the opposite gender. Why is that so weird for you? Being a man or a women doesn't mean having particular genitals but also the role in our society, clothes you wear and such for quite long time already... You know. And why if someone identifies with the other set of traits and likes something else? Should we forbid them? Tell them to be who WE want them to be? No, I believe that everyone has the right to be themself, and classifying people by their genitals is stupid, because everyone has to have some. Before you were born there was 50% chance for either genitals because we have to procreate in some way, but letting this decide people's role in the society is too much.
 To samo tyczy się ludzi, którzy uważają się za członków odmiennej płci. Co was w tym tak dziwi? Od dawna bycie kobietą, lub mężczyzną no oznacza już tylko posiadania różnych narządów rozrodczych ale i role w społeczeństwie jakie się pełni, różne stroje jakie się nosi, różne reakcje w danych sytuacjach... sami z resztą wiecie. A co jeśli ktoś utożsamia się z odmiennym kompletem cech i podoba mu się co innego? Zabronimy im tego? Każemy dopasować się im do bycia tym kim nam się podoba aby byli? Nie, ja jestem zdania, że każdy ma prawo być tym kim jest, a klasyfikowanie ludzi na podstawie ich narządów rozrodczych jest głupie, bo każdy musi jakieś mieć. Zanim się urodziłeś to miałeś 50% szans na każdy bo jakoś musimy się rozmnażać, ale żeby od razu przez to nadawać komuś jego życiową role to już przesada.

 I mean, some people waste their lives on trying to be someone they really aren't, don't you think it's really sad? Maybe it's worth it, because people respect you then, you conform to their expectations, you're accepted... but why would you care if it's not you anymore? I was in a similar situation. When I started to grow up, I started to feel peer pressure, that I should be "normal" and mature... You don't even know how many times I had similar, sad experiences like that.
 Mam na myśli to, że niektórzy ludzie marnują całe swoje życie na udawanie kogoś kim nie są, nie uważacie, że to jest strasznie smutne? Jednak poniekąd się to opłaca, ludzie Cię wtedy szanują, spełniasz ich oczekiwania, jesteś akceptowany... ale co z tego jeśli ty to już nie ty? Ja znalazłam się w podobnej sytuacji. Od kiedy zaczęłam dorastać, zaczęłam odczuwać na sobie presje otoczenia, ze powinnam być jak wszyscy, powinnam być "normalna", dojrzała... Nawet nie wiecie jak często spotykały mnie podobne, przykre sytuacje.

 Maybe it's nothing, but if your friends start to distance themselves from you and you know it's because you're "weird" then it's sad. Or if your crush is ashamed to hang out with you because their friends make fun of them. Many times people gave me weird looks, didn't appreciate me and bullied me. You know why, right? Because I wasn't like they wanted me to be. At some point I broke down and decided that I don't want to have to endure this anymore.
 Teoretycznie nic takiego, ale kiedy grupka znajomych zaczyna się od Ciebie odsuwać, a ty dowiadujesz się, że robią to bo jesteś "dziwna" to robi się przykro, albo kiedy chłopak, który Ci się podoba, wstydzi się z tobą pokazać bo kumple zaczną mu dokuczać. Nie raz ludzie krzywo na mnie patrzyli, nie doceniali mnie i dokuczali. Wiecie czemu? Bo nie byłam taka jaką oni chcieliby mnie widzieć. Pewnego dnia się załamałam i uznałam, że nie chcę znosić tego już nigdy więcej.

 I left my blog, sold all my alternative clothes, painfully dyed my hair back to my natural color (brown) and I tried to fit in into the society. And to be honest I didn't really succeed, I never really liked "normal" clothes. I was buying whatever in basic markets, everything looked the same for me anyway. In the end I was wearing a few different tshirts, two hoodies and three pairs of trousers. The only thing I spent a bit more money were shoes.
 Odsunęłam się od bloga, sprzedałam wszystkie alternatywne ciuchy, z wielkim bólem pofarbowałam włosy na swój naturalny kolor- brązowy i starałam się dopasować do otoczenia. Prawdę mówiąc średnio mi to wychodziło, nigdy nie podobały mi się "normalne" ciuchy, to co zawsze nosiłam było piękne, ciekawe i wyrażało mnie. Przechodziłam się po sieciówkach i kupowałam cokolwiek bo wszystko wydawało mi się takie same. W konsekwencji nosiłam na przemian kilka tshirtów, dwie bluzy i ze trzy pary spodni, jedyne na co wydawałam więcej pieniędzy były buty.

 I didn't feel good, I slowly lost the motivation to do anything. But I got used to it, I finally "looked good". I didn't know who I am anymore. And everything changed, people started respecting me, I had friends, even people in my school started to like me. As you can see, the society started to treat me totally differently, even though I was still the exact same person, just with different clothes.
 Nie czułam się z tym dobrze, powoli traciłam motywacje do czegokolwiek. Jednak przyzwyczaiłam się do tego stanu rzeczy, w końcu wyglądałam jak całkiem niezła dupa, właściwie mam bardzo plastyczną twarz więc to nie było trudne. Już nie wiedziałam kim jestem. I wszystko się zmieniło, ludzie zaczęli mnie szanować, zaczęłam mieć masę znajomych, zmieszałam się z tłumem, nawet w szkole mnie lubili, zostałam nawet przewodniczącą. Jak widać stosunek otoczenia do mnie się zupełnie zmienił, a ja cały czas mam ten sam charakter, cały czas byłam tą samą czasem miłą, czasem irytującą Mimi. Po prostu inaczej wyglądałam.

 At some point I really got used to it, because it was comfortable in a way. But I didn't feel exactly good, at some point I started to feel really depressed, even though the people liked me now. I lost myself, I was living someone else's life, so it's kinda like I wasn't living at all. I don't recommend that, even if you have the weirdest taste ever, different sexual orientation, feel like you're different gender than the one assigned to you at birth or want to change your looks with a plastic surgery. Never give up and don't lose yourself. If you lose yourself you are nobody.
 Po jakimś czasie się do tego przyzwyczaiłam, było to właściwie bardzo wygodne. Ale nie czułam się z tym dobrze, po jakimś czasie wpadłam w kompletny dołek emocjonalny, nawet pomimo tego jacy ludzie stali się dla mnie dobrzy. Zgubiłam samą siebie, dusiłam ją, żyłam życiem kogoś kim nie jestem, czyli właściwie nie żyłam wcale. Nie polecam tego nikomu, choćbyście gustowali w najdziwniejszych rzeczach świata, byli innej orientacji, uważali się za osoby odmiennej płci, czy chcielibyście operacyjnie zmienić swój wygląd, nigdy, przenigdy się nie poddawajcie i nie zatracajcie siebie. Gdy stracicie swoje "ja" będziecie już nikim.

 Recently I decided that I don't want to live like that anymore, I finally decided to shape my body the way I want. You don't even know how hard that was, I was feeling like I'm doing something bad, I was afraid but at the same time, excited. I dyed my hair, put makeup on and almost cried when I looked in the mirror. I was the same Mimi I was earlier, the real me, forever 13, I was never so happy before. I'm myself again. I recommend doing this whoever you are, nothing will make you more happy than yourself, don't waste your life. You have only one.
 Chciałabym się pochwalić, że niedawno coś we mnie pękło, nie dałam rady już tak żyć. Postanowiłam w końcu dopasować tą niekształtną masę nazywaną moim ciałem do tego jaka jestem i kim jestem. Nawet nie wyobrażacie sobie jak trudne to dla mnie było, czułam się jakbym robiła coś nie tak, bałam się, ale mnie to jednocześnie ekscytowało. Kiedy w końcu rozjaśniłam na włosach to to trzeba, pofarbowałam je na dwa kolory, ścięłam i spięłam, po czym zrobiłam makijaż to prawie popłakałam się widząc siebie w lustrze. Znowu byłam tą samą Mimi, która byłam wcześniej, taką forever 13, nigdy nie byłam tak szczęśliwa, przysięgam. Znowu jestem sobą, prawdziwą mną. I polecam to uczucie każdemu z was, kimkolwiek jesteście, nikt nie uczyni was szczęśliwszymi niż wy sami, nie zmarnujcie swojego życia. Macie tylko jedno.


You Might Also Like

3 komentarze

  1. Pamiętam ten czas, kiedy powiedziałaś raptownie, że "masz już dość bycia forever13, dojrzałam". Zrobiło mi się wtedy trochę przykro, bo znałam cię dopiero z pół roku i myślałam, że moja 'misja' jako Twojej fanki już dobiegła końca... Chociaż w żadnym wypadku nie przestałam Cię lubić, ba, ciągle czekałam, aż do nas wrócisz równocześnie szanując Twoją decyzję, bo każdy ma do niej prawo. Gdy czytałam ten post, strasznie się ucieszyłam! Nawet nie wiesz, jaki kamień spadał mi z serca przez ostatnie miesiące, kiedy znów zaczęłaś udzielać się na blogu i fanpage'u, ale teraz to już spadł całkowicie! Dziękuję, Mimi :3 I pamiętaj: jesteś wspaniała taka, jaka jesteś! Choć będę Cię uwielbiać nawet jako 'dojrzałą i poważną' Mimi, tak muszę przyznać, że w swojej prawdziwej wersji wydajesz mi się być bardziej bliska... ;3 Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  2. Kurcze, aż się popłakałam czytając to. Dziękuje za ten post. Idealnie pasuje do mojej sytuacji teraz. Dał wiele do myślenia..

    ReplyDelete